facebook
logotype
img1
img2
img3

Rękodzieło

Rękodzieło w regionie kołbielskim to przede wszystkim tkactwo, wycinankarstwo i wyszywanie. Te tradycje są podtrzymywane po dziś dzień.

U wielu kobiet znajdziemy jakieś robótki ręczne typu obrazek wyszyty krzyżykami, czy szalik robiony na drutach. Do tkania jednak potrzebny jest już specjalny sprzęt, warsztat tkacki, na którym powstają wielobarwne kilimy i chodniki.

W regionie kołbielskim nie wykształcił się odrębny styl, jeśli chodzi o haft. Hafty, zwane wyszyciem, wykorzystywane były przeważnie jako ozdoby garderoby. Gospodynie obszywały kołnierzyki, mankiety, obrusy i ściereczki. Styl hafciarski to przede wszystkim tzw. stebnówka, używano także ściegów przed i za igłą, a także łańcuszek. Różne ornamenty wyszywane były najczęściej czerwoną lub czarną nitką, o charakterze pasowym.

(fot. Pani Janina Krupa z Kątów)
 Poniżej haftowane wykończenia mankietów.

U wielu kobiet znajdziemy jakieś robótki ręczne typu obrazek wyszyty krzyżykami, czy szalik robiony na drutach. Do tkania jednak potrzebny jest już specjalny sprzęt, warsztat tkacki, na którym powstają wielobarwne kilimy i chodniki, płótna.
        W regionie kołbielskim nie wykształcił się odrębny styl, jeśli chodzi o haft. Hafty, zwane wyszyciem, wykorzystywane były przeważnie ozdobą koszul. Gospodynie obszywały kołnierzyki, mankiety, obrusy i ściereczki. Styl hafciarski to przede wszystkim tzw. stebnówka, używano także ściegów przed i za igłą, a także łańcuszek. Różne ornamenty wyszywane były najczęściej czerwoną lub czarną nitką, o charakterze pasowym.

Rękodzieło w regionie kołbielskim to przede wszystkim tkactwo i wyszywanie. 

Kiedyś każda szanująca się gospodyni miała w swoim gospodarstwie warsztat tkacki. Umiejętność tkania na krosnach posiadały we wsi wszystkie kobiety.  Do krosien siadano najczęściej jesienią i zimą, gdy nie było pracy w polu, tkano chodniki, kilimy, a także prześcieradła, elementy ubioru, ścierki, ręczniki, obrusy, nici, sznurki, worki  z lnu. Kilimy tkano „w kółka” i one były prawdziwie, tradycyjnie kołbielskie. Natomiast pod wpływem „mody łowickiej” zaczęto tkać kilimy w pasy.
W wielu jeszcze domach znaleźć można niejeden kilim, który zwykle był prezentem od babki czy matki.

 W regionie kołbielskim tkano więc zarówno sukna, jak i płótna. Produkcja ta była przeznaczona przeważnie na potrzeby konkretnego gospodarstwa, rzadziej na sprzedaż. Płótna (cienkie, średnie i grube) produkowano z przędzy konopnej i lnianej.
    Do dziś w pamięci niektórych gospodyń zachował się sposób na wyprawianie lnu: Po ścięciu należało słomę lnianą namoczyć (najczęściej moczono w pobliskim Świdrze lub w zakolach stawów), następnie suszono. Wysuszone łodygi poddawano międleniu na specjalnej międlarce i wyczesywano włókna.
     Nici i wełnę pozyskiwano przez przędzenie dawniej za pomocą ręcznego wrzeciona, a w późniejszym czasie technikę udoskonalono i stosowano kołowrotki o nożnym napędzie. Utkane sukno gęstniało, gdy zbiło się je na foluszu, następnie po zdjęciu z folusza, zszywano i wieszano w stodole, obciążając kamieniami, aby się wyprostowało.